środa, 29 marca 2017

The Calling „Two (recenzja)


Jestem przekonana, że każdy z fanów muzyki ma takie albumy, lub utwory, które darzy sentymentem. Być może są to płyty w młodzieńczych latach bezkrytycznie uwielbiane, a teraz będące źródłem wspomnień i ciepłych uczuć. Dla mnie takim albumem jest zdecydowanie drugi i niestety ostatni w dyskografii zespołu The Calling longplay zatytułowany po prostu Two, wydany 8 czerwca 2004 roku – w dzień 23 urodzin wokalisty i lidera kalifornijskiej grupy – Alexa Banda.

niedziela, 26 marca 2017

Muzyka tygodnia (20-26 marca 2017)


Czasami zdarza się, że nie mam ochoty lub czasu słuchać całych albumów i w moim odtwarzaczu goszczą wtedy pojedyncze piosenki. Tak właśnie było w ostatnim czasie, a oto zestawienie najczęściej pojawiających się utworów.

środa, 22 marca 2017

Hinder „Welcome to the Freakshow”


Jedną z istotnych cech, jaką musi, według mnie, posiadać album godny słuchania obok wpadających w ucho melodii (z przewagą gitar) jest zdecydowanie wokal, a najlepiej jeszcze wokal o oryginalnej i ciekawej barwie. A takim właśnie obdarzony jest Austin Winkler, do 2013 roku głos zespołu Hinder, z którym nagrał cztery albumy studyjne. Ostatni  z nich – Welcome to the Freakshow ukazał się w 2012 roku.

niedziela, 19 marca 2017

środa, 15 marca 2017

The Mayfield Four „Fallout”


Kiedy poznałam zespół Alter Bridge i tworzoną przezeń muzykę z zainteresowaniem zaczęłam zgłębiać muzyczne losy poszczególnych członków tworzących tą amerykańską formację. I tak z zaskoczeniem odkryłam, że trzy czwarte składu tworzącego Alter Bridge (Mark Tremonti, Scott Phillips i Brian Marshall) formowała nieistniejący już zespół Creed, którego twórczość, prawdę powiedziawszy, nieszczególnie mnie urzekła. Jedynym nienależącym wcześniej do grupy Creed muzykiem współtworzącym Alter Bridge jest wokalista Myles Kennedy, który w latach 1996 – 2002 wraz z zespołem The Mayfield Four nagrał dwa albumy długogrające.

niedziela, 12 marca 2017

Przegląd festiwali muzycznych (część 9)

(logo festiwalu w 2015 roku)

Hurricane Festival to festiwal muzyczny odbywający się od 1973 roku  w Scheeßel, niedaleko Bremen, w Niemczech. W tym samym czasie w południowej części Niemiec organizowany jest bliźniaczy festiwal Southside Festival mający zazwyczaj taki sam skład z kilkoma wyjątkami.

środa, 8 marca 2017

Shinedown „Amaryllis” (recenzja)


Jednym z zespołów, który lubię nieco bardziej niż pozostałe i na bieżąco śledzę jego dokonania jest amerykańska grupa Shinedown. Formacja funkcjonująca nieprzerwanie od 2001 roku mimo zmian personalnych i różnych problemów poszczególnych jej członków (m.in. uzależnienie wokalisty od narkotyków) ma na swoim koncie pięć albumów długogrających, przy czym Amaryllis, wydany w 2012 roku zaliczam do zdecydowanie ulubionych.

niedziela, 5 marca 2017

środa, 1 marca 2017

Whitesnake „Forevermore” (recenzja)


Czasami żałuję, że nie urodziłam się 10 a nawet 15 lat wcześniej i nie miałam okazji żyć w czasach, kiedy Queen czy Whitesnake tworzyły swoją muzykę. Obecnie na palcach jednej ręki można policzyć grupy muzyczne, które osiągnęły sukces choć w pewnym stopniu porównywalny do tego, jakim poszczycić się mogą Brytyjczycy, choć przyznać trzeba, że członkowie Whitesnake z Davidem Covedalem na czele w dalszym ciągu tworzą zupełnie niezłe albumy, z których Forevermore, wydany w 2011 roku  jest jednym z moich ulubionych.

środa, 22 lutego 2017

Muse „The 2nd Law” (recenzja)


Jednym z zespołów budzących w fanach muzyki skrajne uczucia – od bezwzględnego uwielbienia po jawną niechęć – jest niewątpliwie zespół Muse, który za sprawą wydawanych albumów wywołuje wśród swoich zwolenników i przeciwników żywiołowe reakcje. Nie inaczej było po ukazaniu się w 2012 roku szóstego w dyskografii grupy longplya zatytułowanego The 2nd Law zgrabnie łączącego różne style muzyczne.

niedziela, 19 lutego 2017

Muzyka tygodnia (13-19 lutego 2017)


Jak powiedział ktoś mądry – „dzień bez muzyki jest dniem straconym”, więc bez zbędnych wstępów przedstawiam utwory, które ostatnio często gościły w moim odtwarzaczu.

środa, 15 lutego 2017

John Wesley „Shiver” (recenzja)


Progresywny rock nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem, przez zupełny więc przypadek dowiedziałam się o istnieniu świetnego muzyka tworzącego swoje albumy w obrębie tego właśnie stylu w muzyce, a jest to Amerykanin John Wesley, swego czasu instrumentalnie i wokalnie wspierający zespół Porcupine Tree podczas tras koncertowych, z których jeden z występów został zarejestrowany i wydany pod nazwą Anesthetize. Już kilka lat temu udało mi się go obejrzeć i dzięki temu zainteresować twórczością utalentowanego gitarzysty.